Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
282.
Zalałam kawę wodą i westchnęłam cicho. Postawiłam jeden kubek przed blondynem i uśmiechnęłam się do Ayano, którą trzymałam na rękach.
- Nie wyspałeś się pewnie... - Powiedziałam i pokręciłam z niedowierzaniem głową. Ayano włożyła rączkę do buzi, wyjęłam ją z jej ust, na co odpowiedziała mi cichym pomrukiem niezadowolenia. Postawiłam ją na ziemi po czym stanęłam za Ryo i zaczęłam delikatnie masować jego ramiona.
- Tylko torchę. Ale zaraz napiję się kawy, która została zaparzona przez moją cudowną narzeczoną i będę jak nowo narodzony. - Mruknął rozmarzonym tonem i ziewnął przeciągle zasłaniając usta dłonią. - A ty się wyspałaś?
- Nie bardzo... Przyzwyczaiłam się, że ktoś śpi ze mną. - Wyznałam i zjechałam dłońmi trochę niżej, na jego łopatki. Uśmiechnęłam się delikatnie. Nachyliłam się i musnęłam wargami skórę na jego szyi.
- Dziecko patrzy. - Mruknął cicho, choć miał zadowolony głos. - Co dziś porobimy? - Zapytał lekkim głosem, upijajac łyk kawy. Odwróciłam głowę i zobaczyłam, że Ayano wzrusza ramionami i na czworaka wychodzi z kuchni.
- Już nie. - Mruknęłam, wracając do całowania jego karku.
- Ale mądre dziecko. Jak mówiłem, po tatusiu. - Zażartował rozmarzonym tonem i mruknął cicho. - I pomyśleć, że zaraz muszę iść do Isei, załatwić parę spraw... Nie chce mi się. - Dodał obracając się. Złapał mnie w pasie i przyciągnął do siebie. - Wolałbym zostać tutaj, z wami... - Zaśmiałam się cicho i usiadłam mu na kolanach.
- Jeżeli musisz, to idź. - Powiedziałam. - Też mam parę spraw. - Dodałam. Musiałam iść do Noemi i spytać czy zostanie świadkiem na moim ślubie, zamówić fryzjera i kosmetyczkę. - O boże! To już za tydzień!
- No właśnie. Za tydzień! Mam nadzieję, że nie masz zamiaru się rozmyślić. co? - Zapytał opierając podbródek na moim ramieniu.
- Wiesz... Jeszcze się nad tym zastanawiam. - Powiedziałam, ale zaśmiałam się. - Chciałbyś, żebym się rozmyśliła!
- No właśnie w tym problem, że nie! - Powiedział szybko i zastanowił się nad tym głęboko. - Choć wolałbym wiedzieć teraz, niż dowiedzieć się przed ołtarzem. - Dodał po chwili, uśmiechając się szeroko.
- Nie rozmyślę się. - Zapewniłam go i pocałowałam delikatnie. Zeszłam z jego kolan. - Skoro musisz, to idź już. Zobaczymy się wieczorem.
- Cały, długi dzień bez mojej ukochanej i słodkiej córeczki... - Powiedział rozżalony i wstał. Westchnął głosno. - To będzie dzień zmarnowany... Powiadam wam.
- Będe czekać z kolacją. - Szepnęłam i pocałowałam go delikatnie. - Do zobaczenia.
Zapukałam do gabinetu Noemi. Nie czekając na odpowiedź nacisnęłam klamkę i zajrzałam do środka.
- Można? - Spytałam uśmiechając się szeroko.
- Tak, tak. - Powiedziała roztargnionym tonem, patrząc na mnie z niemałym zaskoczeniem. - Coś się stało? - Zapytała przestraszona.
- Nic. - Powiedziałam zdziwiona. Weszłam i usiadłam na krezśle, sadzając sobie Ayano na kolanach. - Przyszłam zapytać czy sznowna Noemi Shirai zostanie świadkiem na moim ślubie za tydzień.
- Oczywiście, zę zostanę! - Powiedziałm uradowana, po chwili zastygła w bezruchu, jak zawsze kiedy nad czymś myślała. Zaczeła coś cicho mruczeć pod nosem. W końcu uśmiechneła się do mnie ciepło. - No cóż, trochę mi psujesz plany, ale tydzień dużej różnicy nie zrobi, a przynajmniej taką mam nadziję. - Powiedziała lekkim tonem.
- A jakie plany? - Spytałam zaciekawiona.
- Chciłam poszukać Kabuto. - Powiedziała niby to mimochodem. Uśmiechneła się lekko. - A co ty sobie myślałaś co? - Zapytała wychylając się w moją stronę.
- Tak naprawdę nic nie myślałam. - Wyznałam rozbawiona.
miyoko-yuki 30/04/2009 19:34:24 [
Powrót]
Komentuj
Zapraszam na kolejny rozdział!
* Mój blog został przeniesiony na stary adres.
NaoNi 21/05/2009 23:17:20
| brak www IP: 83.4.34.149
Jako, że masz mnie w ulubionych zapraszam na nowy rozdział.
NaoNi 10/05/2009 20:27:43
| brak www IP: 83.4.35.241